START: LABORATORIUM CHAOSU

Czasami zapraszam uczestników swoich wystąpień do udziału w dynamicznym, choć nieco infantylnym ćwiczeniu. W równym, szybkim tempie podaję kolejne liczby naturalne, a uczestnicy są proszeni o wykonanie poleceń związanych z tymi liczbami. Polecenia wydają się proste i jest ich stosunkowo niewiele. Na przykład, przy każdej liczbie podzielnej przez dwa należy krzyknąć „HEJ!”, a przy liczbie podzielnej przez pięć – tupnąć. Jak się pewnie domyślasz, prostota tego ćwiczenia jest pozorna, bo przy niektórych liczbach (chociażby tych podzielnych przez dwa ORAZ przez pięć) trzeba wykonać więcej niż jedno polecenie w tym samym czasie. Dlatego wspólnie poświęcamy jakieś trzy minuty, żeby „przetrenować” poszczególne elementy ćwiczenia. Gdy w końcu zabawa startuje i zaczynam podawać kolejne liczby, na sali powstaje gigantyczny bałagan. Pomimo dobrych intencji, niemal wszyscy gubią się już w okolicach cyfry 4. Dodatkowo w trakcie realizacji zadania zmieniam jedno lub dwa polecenia albo zaczynam podawać losowe liczby. Całość staje się kompletnie chaotyczna i nieskoordynowana, a niektórzy uczestnicy odpuszczają i zrezygnowani patrzą, jak ich koledzy się męczą.

Po wylewnych przeprosinach z mojej strony, kieruję do publiczności pytanie. Mianowicie proszę o podniesienie ręki te osoby, które podczas realizacji zadania miały JAKIEŚ skojarzenia ze swoją codzienną robotą. Nad głowami uczestników pojawia się las rąk. Gdy z kolei pytam, jakie to są skojarzenia, słyszę:

No i najlepsze:

SKAN RZECZYWISTOŚCI

Przenieśmy się teraz do dowolnego działu w dowolnej dużej organizacji. Zeskanujmy rzeczywistość, czyli to, z czym mierzy się Biedny Misiek, reprezentujący polską klasę pracującą. Oto wybrane syndromy:

  • Niepewność i niestabilność na rynku (uwaga – teraz przygotuj się na porcję truizmów, maglowanych na wszystkie strony w literaturze i prasie biznesowej!). Popyt na usługi i produkty stał się mocno niestabilny. Produkty różnych firm postrzegane są przez klientów jako bardzo podobne, a nawet identyczne, a więc przeważnie cena jest czynnikiem decydującym. Konkurencja co chwilę psuje rynek, wypuszczając oferty, na które Biedny Misiek jakoś powinien zareagować. W wielu branżach swoje trzy grosze do bałaganu dokłada regulator rynku, np. KNF w bankowości i ubezpieczeniach albo UKE w telekomach.
  • Dużo nowych zadań. Biedny Misiek co chwila musi godzić się ze zmianą swoich obowiązków, udziałem w projektach, koniecznością raportowania do nowych szefów, przeskakiwać na nowy system IT, sprzedawać nowe produkty itd.
  • Zmiany w zmianach. Jakby zmian w otoczeniu Miśka było mało, to jeszcze pojawiają się dodatkowe zakłócenia i korekty. W poniedziałek dowiaduje się, że powinien porzucić nowy projekt, nad którym pracował od kilku tygodni, a we wtorek, że rewolucyjna inicjatywa wdrażana od pół roku właśnie zmienia kierunek o 178 stopni.
  • Multizadaniowość. Oczekiwanie jest takie, że Biedny Misiek w ciągu dnia ogarnie kilkanaście lub kilkadziesiąt tematów, i że będzie to robić praktycznie jednocześnie.
  • Nagłe „strzały znikąd”. Do relatywnie przewidywalnej listy stałych obowiązków Miśka dochodzą „wrzutki”, podsyłane codziennie przez klientów, współpracowników, szefa, centralę albo członków rodziny.
  • Tempo na wczoraj. Gros spraw ma charakter pilnych i ultrapilnych; Misiek powinien je dostarczyć na cito.
  • Brak poczucia sensu. Niezależnie od działań wymuszanych przez rynek, duże organizacje cierpią na hiperaktywność, polegającą na kompulsywnym generowaniu sztucznych inicjatyw (czasem tylko po to, żeby uzasadnić czyjąś rację bytu w organizacji). Owe inicjatywy są trudne do powiązania z jakimkolwiek celem biznesowym, a tym bardziej z istotą funkcjonowania firmy.
  • Ograniczony wpływ, prowadzący do poczucia bezradności. Partycypacja w podejmowaniu decyzji jest często fikcją. Oczywiście, praca w dużej firmie wymaga spójności i dyscypliny. Jednak w momencie, gdy od Biednego Miśka oczekuje się wyłącznie posłuszeństwa i powielania „obcych” schematów, skrzydła opadają (o ile Miśki w ogóle mają skrzydła…). W rezultacie Misiek-wyrobnik czuje się jeszcze mocniej przytłoczony wyzwaniami.
  • Problemy decyzyjne. Moja znajoma Beata, która jest wnikliwym obserwatorem życia korporacyjnego, ostatnio zauważyła, że pracownicy (bezskutecznie) oczekują od swoich menedżerów przede wszystkim odwagi i dialogu. Misiek też tego oczekuje od swoich przełożonych. Z odwagą bywa słabo, z dialogiem (również między szefami) – jeszcze gorzej. Efektem jest odwlekanie ważnych decyzji, podejmowanie decyzji wzajemnie kolidujących lub po prostu niezrozumiałych.
  • Mnogość ról i oczekiwań. Zdarza się, że Biedny Misiek, pracujący w strukturze macierzowej, ma dwóch przełożonych (jednego Miśka-nadzorcę w kraju, drugiego überMiśka w regionie), dodatkowo bierze udział w projektach, które są prowadzone przez innych specjalistów i menedżerów. Koledzy z zespołu Miśka mają wobec niego swoje oczekiwania, a koledzy z innych zespołów patrzą na jego rolę jeszcze z innej perspektywy. Gdy dodamy do tego oczekiwania klientów, żony, dzieci itd., Biedny Misiek nie ma szans zadowolić niczyich oczekiwań, a zwłaszcza własnych.

SKAN UMYSŁU BIEDNEGO MIŚKA

Przed chwilą podjęliśmy próbę zeskanowania rzeczywistości w typowej dużej organizacji. Czas na kolejny skan. Na skan MÓZGU Biednego Miśka. Nie będziemy rozdawać Miśkom ankiet, bo ankiety są totalnie niewiarygodne. Nie stać nas również na podłączenie każdemu Miśkowi czepka z elektrodami, żeby zmierzyć fale mózgowe, poza tym część Miśków będzie się wyrywać. Jeszcze bardziej będą się wyrywać, gdy spróbujemy im zrobić lobotomię. Dlatego niech będzie to bezbolesny skan, bazujący na obserwacjach i zeznaniach zaprzyjaźnionych Biednych Miśków.

Zacznijmy od ważnego pytania. Jak sądzisz, gdybyśmy dysponowali wiarygodną fotografią prawdziwych PRZEKONAŃ (nie werbalnych deklaracji!) polskich Miśków, jaki odsetek spośród nich kocha zmiany i nieprzewidywalność, a jaki uparcie dąży do ciepełka i homeostazy? Ilu aktywnie poszukuje nowości, zwrotów akcji, okazji do wyjścia poza strefę komfortu, a ilu błaga, żeby dać im święty spokój i pozwolić w tejże strefie komfortu pozostać?

 

Większość właścicieli i prezesów firm nie byłaby zadowolona z takiego wyniku. Jak to, przecież od lat powtarzamy ludziom, że jedyna stała rzecz to zmiana! Wypytujemy o otwartość na nowe wyzwania podczas rozmów rekrutacyjnych! Swoją drogą, wystarczy wpisać w Internecie angielską frazę dealing with ambiguity i okazuje się, że funkcjonowanie w niepewnych i zmiennych realiach to jedna z najbardziej poszukiwanych kompetencji, i to nie tylko w biznesie, ale też np. w służbach specjalnych.

Cóż, drodzy właściciele i prezesi – 19 na 20 pracowników w Waszych organizacjach świadomie lub podświadomie dąży do równowagi. Być może nie rozumieją tego, że w przypadku istot organicznych (w tym rzecz jasna ludzi), równowaga (rozumiana jako stuprocentowa stabilność) następuje wyłącznie po śmierci. Jak zauważa Nassim Nicolas Taleb, autor fenomenalnej książki pt. „AntiFragile”, jeśli NIE jesteś kaloryferem albo zegarem z kukułką – jeśli ŻYJESZ – w głębi duszy powinieneś być przygotowany na sporą dozę przypadkowości i nieładu. A jednak rzeczywiste, choć nie zawsze głośno deklarowane oczekiwania Miśków są jednoznaczne:

  • Cenimy spokój i przewidywalność.
  • Lubimy realizować zadania, w których czujemy się doświadczeni i kompetentni, tak samo jak podobają nam się piosenki, które znamy.
  • Chcemy czuć się potrzebni i robić rzeczy ważne (dla nas i dla innych).
  • Lubimy „dowozić” tematy do samego końca i widzieć ostateczne efekty naszej pracy.
  • Czujemy się dobrze, gdy mamy poczucie kontroli nad własnym życiem.
  • Unikamy napięć i sytuacji konfliktowych; chcemy, żeby było miło.
  • Cenimy autonomię i nie lubimy narzuconych procedur.
  • Najlepiej pracuje nam się w skupieniu, obawiamy się zbyt wielu bodźców naraz.
  • Jesteśmy wyczerpani energetycznie; potrzebujemy wytchnienia, a nie kolejnych wyzwań.

Miśki żyją nadzieją, że kiedyś ten pył opadnie i że będzie można zabrać się do normalnej i bardziej regularnej roboty. Rzecz jasna to iluzja. Chaos będzie się NASILAŁ… Niewykluczone, że za dziesięć lat uznamy, że druga dekada XXI wieku była wyjątkowo luźna i spokojna. Wiem, że czytając to ostatnie, wyjątkowo brutalne zdanie, prawdopodobnie włos Ci się zjeżył na głowie. Ale lepiej (czytaj: spokojniej) prawdopodobnie już NIE BĘDZIE.

BIEDNY MISIEK W CHAOTYCZNEJ RZECZYWISTOŚCI

Podsumujmy. Gdy porównamy realia biznesowe z oczekiwaniami typowego Miśka, coraz wyraźniej widać, z czego wynika ogromne napięcie, frustracja i wyczerpanie energetyczne większości pracowników.

Jestem wyjątkowo dumny z tej tabelki. Po pierwsze dlatego, że organicznie nie lubię tabelek i wpisanie czegokolwiek sensownego w poszczególne wiersze i kolumny jest w moim przypadku okupione ogromnym wysiłkiem. Po drugie, ta tabelka po części wyjaśnia kwaśną atmosferę w większości organizacji. Po trzecie, w pewnym sensie można potraktować ją jako ściągawkę dla menedżerów, którzy chcą nieco skuteczniej zarządzić sytuacją. Przecież zarządzanie to w dużym stopniu praca na potrzebach, lękach i oczekiwaniach zespołów. Zapewne mógłbym napisać ten artykuł z perspektywy menedżera, czyli na przykład podrzucić podpowiedzi w stylu: jak sprawić, żeby nasze zespoły miały możliwość dowieźć COKOLWIEK, gdy wokół zmiana goni zmianę?

Ostatecznie podjąłem decyzję, że w tym artykule dostarczę dziesięć szczepionek na chaos nie dla zarządu, nie dla menedżera, tylko dla BIEDNEGO MIŚKA. Dla pracownika funkcjonującego w mało przewidywalnym otoczeniu, rozdartego pomiędzy różnymi oczekiwaniami, realizującego symultanę na czterdziestu szachownicach w tym samym momencie. Czyli dla KAŻDEGO Z NAS. Chodzi o to, jak możemy sobie pomóc sami, nie czekając na to, co dla nas zrobią prezesi, bezpośredni szefowie, nasze żony czy regulator rynku.

 

Niektóre organizacje borykają się nie tyle z chaosem, co z MEGACHAOSEM. Tak jest w przypadku polskiego oddziału dużego, amerykańskiego koncernu FMCG. Ta firma w ciągu ostatnich 10 lat ze cztery razy zmieniała nazwę, wchłonęła kilka innych spółek, następnie się… podzieliła. Polski oddział co chwila należał do innego regionu; na przykład w pewnym momencie Amerykanie uznali, że Polska będzie w jednym regionie z krajami północnej Afryki.

Trzy lata temu, właśnie w momencie podziału organizacji na dwie osobne firmy, brałem udział w spotkaniu prowadzonym przez członka zarządu (nazwijmy go Zachariasz), który z trójką swoich dyrektorów (przyjmijmy, że byli to Donatan, Marut – podobno jest takie imię – oraz Atena) próbował ustalić plan działania na najbliższe tygodnie. Ustalenie planu działania było karkołomne, bo z centrali płynęło mnóstwo niejasnych sygnałów, część rozwiązań była – delikatnie mówiąc – nieadekwatna do polskich realiów, dodatkowo pojawiło się widmo zwolnienia niektórych pracowników.

Obserwowałem trójkę dyrektorów na tym spotkaniu – i każdy z nich przyjął kompletnie różną postawę:

  • Donatan to Don Kichot, czyli błędny rycerz. Rzucał wyzwanie wszystkim i wszystkiemu. Chciał dzwonić do Amerykanów i tłumaczyć im, że są odrealnieni. Co chwila powtarzał: „nie ma opcji, tego nie zrobię” albo „niech się sami ogarną ze sobą, zanim cokolwiek będą nam przysyłać!”.
  • Marut to oczywiście maruda, czyli płaczek. W dygocie dopytywał: „Ale co ja mam powiedzieć moim ludziom?”, był przybity całą sytuacją.
  • Atena.. Atena, czyli bogini mądrości i rozwagi. Zdumiony słuchałem, jak z pozytywnym nastawieniem, konsekwentnie brnęła do przodu, mówiąc do szefa (Zachariasza): „OK, zróbmy to i najwyżej później wprowadzimy korekty” albo „Nie panikujmy, poczekajmy na więcej informacji”.

Po spotkaniu podszedłem do Ateny i spytałem, z czego wynika jej pogodne, pragmatyczne podejście. Atena uśmiechnęła się i powiedziała:

Gdy to usłyszałem, pomyślałem: mój Boże, jaka to trudna i jednocześnie prosta podpowiedź w rzeczywistości pełnej zaskakujących zwrotów akcji. Żeby skoncentrować się na swojej strefie wpływu, zostawić sobie w głowie przestrzeń dla różnych turbulencji i nie napinać się na jedyny słuszny scenariusz… Podejście Ateny stało się dla mnie ucieleśnieniem tego, co niemiecki teolog i filozof, Friedrich Christoph Oetinger, zawarł w „Modlitwie o pogodę ducha”:

Panie, daj mi SIŁĘ, abym ZMIENIŁ to, co ZMIENIĆ MOGĘ;

daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym ZNIÓSŁ to, czego ZMIENIĆ NIE MOGĘ;

daj mi MĄDROŚĆ, abym ODRÓŻNIŁ jedno od drugiego.

 

Następne 3 szczepionki

Autor: Szymon Kudła kontakt: centrum@csjet.pl


Podziel się