W trakcie pracy nad jednym z pierwszych projektów, jakie miałem okazję lata temu realizować w agencji reklamowej, podczas prezentacji pomysłów kreatywnych, usłyszałem od naszego ówczesnego klienta zdanie, które na długo utkwiło mi w pamięci.

„Wasze pomysły są ciekawe i odważne. Ale naszym zadaniem nie jest robić kreatywne rzeczy, tylko minimalizować ryzyko wtopy…”. Pamiętam, że w głowie dzwoniło mi głośno i wyraźnie „ale jak to?!?”, że na sali zapanowała na dłuższą chwilę grobowa cisza, a potem dyrektor kreatywny próbował coś argumentować, strasznie się jąkając. Tak czy inaczej projekt przepadł, finalnie zrobiliśmy lekką modyfikację poprzedniej kampanii, a po wszystkim długo z ludźmi z agencji siedzieliśmy w barze przy piwie.

Od tamtego momentu minęło ponad 13 lat. … Generalnie przez te wszystkie lata utwierdziłem się w przekonaniu, że świat reklamy, nie jest po prostu czarno-biały. Też wielkie mi odkrycie, iście oryginalne doświadczenie, ktoś powie. Niby to taka oczywista oczywistość, a przepychanki w temacie kreatywności i odwagi między agencjami i klientami trwają niezmiennie do dziś. Tylko rzadziej wszyscy na piwo chodzimy.

Co ciekawe przez te lata nie zmieniła się w kontekście powyższej historii jedna ważna rzecz. Marka, dla której wówczas pracowaliśmy jest dokładnie w tym samym miejscu, gdzie była. W wielkim uproszczeniu jest… nigdzie.

Nie udało się także w tamtym momencie klientowi odrobaczyć mnie z myśli, że kreatywność jest krytycznym czynnikiem sukcesu i bez względu na to, jak ją sobie definiujemy, gdzie ma swoje źródło, poszukiwanie nowych dróg, a co za tym idzie bycie odważnym, jest kwintesencją współczesnego biznesu, budowania wartości marki i generowania sprzedaży. I uczyć się jej i szukać jej powinniśmy przy każdej możliwej okazji.

Dlatego przyznam się, że kompletnie nie mogę zrozumieć pomruków dezaprobaty w trakcie branżowych seminariów i konferencji, kiedy któryś z prelegentów prezentuje kolejny case Nike, Apple, czy innych wielkich graczy ze świata. „To takie cliche i takie wyświechtane, im jest przecież tak łatwo…”. Jakby wszyscy mruczący zapominali w tym momencie dzięki czemu, owe marki są tam, gdzie są. Jak bardzo banalnie by to nie brzmiało, owi wielcy gracze naprawdę rozumieją, że mimo, że wspomniane już ryzyko wtopy jest duże, na koniec dnia kreatywność i odwaga się opłaca. I są w swoich działaniach nieustępliwi i konsekwentni…

Źródło: fragment artykułu „Odwaga się opłaca” autorstwa Arkadiusza Szulczyńskiego, który ukazał się w www.nowymarketing.pl


Podziel się