Gdy mamy mniej, jesteśmy bardziej otwarci na dzielenie się z innymi. Plemię Beduinów lub nomadyczne mongolskie rodziny nie mają zbyt wiele, ale z radością się dzielą, gdyż jest to w ich interesie. Jeśli trafisz do nich w trakcie podróży, otworzą przed Tobą swój dom, dadzą Ci jeść i ogólnie pokażą swoją gościnność. To nie tak, że są po prostu mili — ich przetrwanie zależy od dzielenia się. Wiedzą, że pewnego dnia sami także mogą być podróżnikami, szukającymi schronienia i żywności. Jak na ironię, im więcej mamy, tym wyższe ogrodzenia i bardziej skomplikowane systemy alarmowe mające utrzymać obcych z dala oraz mniejsza chęć podzielenia się. Nienasycona chciwość w połączeniu ze zredukowaną częstotliwością interakcji ze „zwykłym ludem” skutkują odcinaniem się lub ślepotą na rzeczywistość.

Niestety, zbyt dużo współczesnych środowisk pracy raczej blokuje, niż wspiera naszą naturalną skłonność do zaufania i współpracy. W przedsiębiorstwach i społeczeństwie został ustanowiony nowy zestaw wartości i norm — napędzany dopaminą system wynagradzający nas za indywidualne osiągnięcia, w którym brakuje równoważącego wpływu serotoniny i oksytocyny, wynagradzających nas za współpracę i tworzenie więzi zaufania i lojalności. To właśnie ten brak równowagi powoduje krachy na giełdzie. Ten brak równowagi w kulturach korporacyjnych wpływa na stabilność dużych organizacji (Enron, Tyco, WorldCom i Lehman[…]”

Wpis z książki: Sinek, Simon. „Liderzy jedzą na końcu. Dlaczego niektóre zespoły potrafią świetnie współpracować, a inne nie.” HELION SA. iBooks.


Podziel się