7 lutego 2011 roku brytyjski fotograf Giles Duley wybrał się na pieszy patrol razem z amerykańskimi żołnierzami w południowym Afganistanie. Wszedł na minę. Nastąpiła eksplozja. Wybuch urwał mu obie nogi. Szrapnel odciął lewą rękę, uszkodził ramię i klatkę piersiową. Był w stanie krytycznym.

Przewieziono go do Anglii, gdzie spędził 45 dni na oddziale intensywnej opieki. Płuca i wątroba przestawały pracować. Rodzina zdążyła się już z nim pożegnać. Jego stan się ustabilizował. Pojawiła się wizja poprawy i wielu miesięcy dalszego leczenia.

Przez 19 miesięcy w Defence Medical Rehabilitation Centre w Headley Court – ośrodka, który leczy pacjentów z wielokrotnymi amputacjami, przeszedł ponad 30 operacji.

Chcąc odzyskać chociażby pozory kontroli nad własnym życiem, Duley wziął aparat i zaczął fotografować sam siebie. Postanowił zrobić czarno-biały autoportret „Grecki posąg”. „Chciałem wrócić do dni, kiedy byłem fotografem mody i zrobić sobie takie zdjęcie, jakie robiłem kiedyś dla Vogue. Byłem tą samą osobą, co kiedyś, ale ludzie traktowali mnie inaczej, ponieważ byłem na wózku inwalidzkim. To zdjęcie pokazuje, co czułem w środku, moją wewnętrzną siłę.”

Mimo wszystko Duley wierzy, że z czasem utrata kończyn raczej wzbogaci jego pracę jako fotografa. „Kreatywność rodzi się z ograniczeń” mówi. „Dobrym przykładem jest kino. Alfred Hitchcock musiał znaleźć sposób na kreowanie napięcia bez pokazywania go wprost, a teraz dzięki efektom komputerowym możesz pokazać wszystko. Nie mogę się poruszać tak jak kiedyś, nie mogę robić zdjęć pod pewnymi kątami, więc muszę fotografować w inny sposób – ale te ograniczania mogą być dla mnie swoistą zaletą. Chodzi o empatię. Muszę się skupiać bardziej na relacjach z ludźmi. Jestem przekonany, że będę w tym lepszy niż kiedyś.”

Źródło: www.swiatobrazu.pl artykuł Agaty Zachwieji „Ograniczenia wyzwalają kreatywność – Giles Duley fotograf na paraolimpiadzie w Londynie”


Podziel się