Pomimo olbrzymich obaw większości inwestorów na świecie o przyszłość globalnej gospodarki firma Google ogłosiła przejęcie Motoroli za cenę 12,5 mld dol., czyli wyższą o 72 proc. niż średnia cena akcji Motoroli z ostatnich dwóch tygodni poprzedzających transakcję. Biorąc pod uwagę zeszłoroczne wyniki Motoroli, Google wycenił ją na 32 razy EBITDA.

Te wydarzenie pokazuje kierunek, w którym zmierza światowa gospodarka. Przejęcie Motoroli to nie tylko największa transakcja Google w historii, ale odważny plan mający zagwarantować Androidowi (operacyjny system i flagowy produkt Google) utrzymanie pozycji lidera na rynku internetu, komunikacji i rozrywki.

Google robi odwrotny ruch niż firmy IBM, HP czy Xerox, które na skutek spadających marż na swoich produktach uciekają w stronę usług.

Okazuje się, że kluczowym argumentem wpływającym na decyzję Google są patenty, które Motorola posiada. Motorola jest właścicielem około 20 tysięcy patentów i technologicznych rozwiązań.

Wojna na patenty trwa na rynku w najlepsze. W lipcu batalię o naruszenie patentów należących do Apple przegrał HTC a teraz przyszedł czas na Samsunga, który jest oskarżony przez koncern Steve’a Jobsa o kopiowanie kształtu tabletów. Dzięki patentom Motoroli największy dotcom świata może mocniej zaistnieć na rynku tabletów i telewizyjnym.

Na ruch Google będzie musiał zareagować Microsoft, który już teraz zacieśnia współpracę z Nokią. Wśród potencjalnych celów akwizycyjnych Microsoftu wymienia się także kanadyjski RIM. Może jednak to być bardzo trudne, ponieważ jest on sporo droższy niż jego giełdowa wycena. Same patenty należące do producenta BlackBerry wyceniane są na 3–6 mld dolarów.

Jak widać, niezauważalnie wchodzimy w knowledge economy (gospodarkę opartą na wiedzy), gdzie dotychczasowe wyceny – bazujące na bieżących wynikach i makroekonomicznym otoczeniu rynkowym – okazują się często nieadekwatne do prawdziwej wartości firmy.

Zródło: Forbes.pl


Podziel się