Fragment wywiadu Piotra Najsztuba z Krzysztofem Krauze, wybitnym reżyserem filmowym, chorym na raka prostaty.

P. Najsztub: Co dobrego daje taka choroba?

K. Krauze: Dużo. To znaczy może dużo dać, ale to zależy od naszego charakteru i nastawienia. Ja nie mówię o walce z rakiem, bo w ogóle nie uważam go za swojego wroga, uważam go za swojego przyjaciela, ponieważ sporo mu zawdzięczam, naprawdę. Żyję bardziej świadomie, jem świadomie, myślę, że mądrzej żyję, lepiej dysponuję czasem, on ma dla mnie wartość. Godzina to naprawdę coś dzisiaj znaczy. Największym błędem jest życie przeszłością lub przyszłością, nie czując czasu teraźniejszego, czyli marnując go. I ja tak żyłem – planami albo wspomnieniami. Rakowi zawdzięczam to, że czuję smak czasu, widzę go. Rak to jest więc nauczyciel, który bardzo rozszerza świadomość. Oczywiście tak wcale nie musi być, trzeba wykonać jakiś krok w tę stronę.

A można nazwać raka…

Tak , można nazwać lekarzem duszy.

A drogą do poznania?

Tak, jest to droga do poznania siebie samego. Rak jest wyzwaniem, próbą. Rak jest i lekarzem i nauczycielem.

Źródło: Wprost nr 24


Podziel się