Ken Wilber – fragment z książki „Integralna teoria wszystkiego”

Często jestem pytany, po co w ogóle próbuję integrować różne światopoglądy. Czy nie wystarczy po prostu cieszyć się z różnorodności światopoglądowej? No cóż, uznawanie różnorodności z pewnością jest postawą szlachetną i całym sercem popieram pluralizm. Lecz jeśli utkniemy na poziomie świętowania różnorodności, będziemy sprzyjać fragmentacji, alienacji, odrębności i desperacji. Ja idę swoją drogą, ty idziesz swoją – a zatem rozstańmy się. Takie rozstania są nieuniknione pod rządami pluralistycznych relatywistów, którzy w ten sposób wnieśli istną wieżę Babel. Nie wystarczy rozpoznać mnogości wszystkiego, co nas różni. Musimy pójść dalej i zacząć sobie uświadamiać nasze niezliczone podobieństwa. W przeciwnym razie zamiast sprzyjać całkowitości, będziemy propagować chaotyczne zlepki. Wychodząc z bogatej różnorodności ofiarowywanej nam przez pluralistyczny relatywizm, musimy uczynić kolejny krok i spleść te rozliczne fragmenty holoniczną spiralą, w Kosmos spleciony ze wspólnych wątków. Mówiąc krótko, musimy przejść od pluralistycznego relatywizmu do powszechnego integralizmu; musimy starać się odnaleźć Jedność w Mnogości…


Podziel się