Fragment wywiadu z Etgarem Keret „Syn się rodzi”, który ukazał się w nr 9 magazynu MALEMEN

Czy przed narodzinami syna myślałeś o tym, czego chcesz go nauczyć, co przekazać?

Etgar Keret: Dużo rozmawiamy i jedną z rzeczy, której próbuję go nauczyć, jest to, że należy być konsekwentnym – jeśli podjąłeś decyzję, bądź gotów ponieść konsekwencje, jeśli dałeś słowo, to go dotrzymaj. Ale prawda jest taka, że nieważne, co mówisz dzieciom, ważne, jak się przy nich zachowujesz. Wychowujesz postawą a nie gadaniem.

Chcę, by Lev wiedział, że ma opcje wyboru, choć te opcje mają swoje ograniczenia…

…Mówię mu, że możemy poczytać książkę, obejrzeć telewizję albo zagrać w grę planszową. Dodaję do tego komentarz, że gdybym był nim, to wybrałbym książkę, tym bardziej że wczoraj oglądaliśmy telewizję. Mogę zaakceptować, że będzie czytał rzadziej, ale przynajmniej będę wiedział, że gdy siedzi z książką, naprawdę tego chce. Nigdy nie powiem mu, że dziś czytamy, bo wczoraj była telewizja – mógłby uznać, że czytanie to kara i sam nigdy nie sięgnie po książkę. Albo inna sytuacja: Lev nie przepada za przedszkolem, zawsze były problemy z wyjściem z domu. W końcu powiedziałem mu, że każdego tygodnia może wybrać jeden dzień, kiedy wyjdziemy 30 minut później i inny, kiedy odbiorę go z przedszkola pół godziny wcześniej. Tym sposobem zyska godzinę tygodniowo. Ale jeśli nie skorzysta z tego, godziny będą się kumulowały i po ośmiu tygodniach będzie miał jeden cały dzień (osiem godzin) i wtedy nie musi iść do przedszkola i będziemy robili, co tylko zechce. Tym sposobem, co kilka miesięcy jedziemy w środku tygodnia na plażę, idziemy na plac zabaw, robimy, co chcemy. Od tego czasu skończyły się problemy w wychodzeniem z domu, nie ma kłótni, wystarczy powiedzieć, że jak się nie pośpieszy, straci swoje pół godziny. I też nie marudzi, żeby go odebrać wcześniej. Moją żonę to złości, bo dla niej nie ma sensu, że bez żadnego poważnego powodu Lev raz na jakiś czas nie idzie do przedszkola a ja muszę wziąć w pracy urlop. No ale jeśli to dzieje się pięć razy w roku i on czuje, że jego starania zostały nagrodzone, to dlaczego nie? Nie jest tak, że robi coś, na co nie ma ochoty i niczego z tego nie ma w zamian…

MALEMEN nr 9 wrzesień 2012


Podziel się